sobota, 16 kwietnia 2016

STAĆ MNIE NA MIŁOŚĆ

"Jeśli kochamy siebie, wtedy szanujemy to, że kochamy kogoś, kto - być może - nie jest w stanie nam tego oddać, odpłacić tym samym. Ale przecież kochamy! Już to jest cenne. Nie jest to pochwała nieodwzajemnionej miłości, tylko miłości w ogóle.
Jeśli stać mnie na miłość, jestem bogata, mogę nią obdarowywać. Nie zubożeję od tego, że ktoś mi nie odda. Odda mi ktoś inny, a najważniejsze, że sama sobie daję." 
Katarzyna Miller






***


sobota, 9 kwietnia 2016

KTOŚ OBOK...MOŻE TO JA

Czasami jest tak, że już kogoś obok siebie mamy. Jednak szczęścia nie widać...Wszystkiego brakuje, nigdy nie jest wystarczająco dobrze, a słońce zawsze świeci za słabo i zawsze jest pod górkę. 





Czasami nikogo nie ma, ale mimo to widzimy, że świat jest piękny, ziemia pachnie, wiatr otula i jesteśmy pełnią. Bo jest harmonia, akceptacja i wdzięczność.





Nie wiem czy warto szukać, wyglądać, czekać, ale na pewno warto tak po prostu żyć. Swoim życiem. Robić to, co się może. Właśnie teraz, w tym momencie.




A to, że czasami szarpie, miota, wyzywa niby na marne...To mija. Chcę wierzyć, że przyjęte i przeżyte zrobi dla nas tylko to, co konieczne, aby kiedyś okazało się, że najlepsze.

***

sobota, 2 kwietnia 2016

W POSZUKIWANIU...



"Niedobrze jest nastawiać się w życiu na poszukiwanie szczęścia. Jeśli szukamy szczęścia w sobie, to też nie powinniśmy szukać go w taki  sposób,  jakbyśmy  próbowali je  odkopać. W tej sprawie obowiązuje zasada, która bardzo pomaga w życiu - droga jest celem. Jeśli tylko otworzymy oczy i uszy i odetchniemy głębiej, i staniemy się bardziej obecni w tym momencie naszego życia - to dotykamy szczęścia. Szczęście nie jest gdzieś ani kiedyś. Wystarczy się zatrzymać i otworzyć wszystkie zmysły i serce." 
Wojciech Eichelberger







***

środa, 9 grudnia 2015

WEWNĘTRZNY OGIEŃ

"Jeśli umiesz cieszyć się samym sobą, dla innych ludzi jest to sygnał, że masz wiele do zaoferowania - że przebywając blisko Ciebie nie tylko nie będą czuli się wykorzystywani, ale wręcz zostaną w jakiś sposób zainspirowani, wzbogaceni lub ogrzani Twym wewnętrznym ogniem."
 W.Kruczyński WIRUS SAMOTNOŚCI












Słodkich snów i gorących serc  :)

***





sobota, 3 października 2015

LABIRYNT

„Nie interesuje mnie, czy opowiadasz mi prawdziwą historię. Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarowywać innych, aby pozostać wiernym sobie; czy umiałbyś znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy.” 
Oriah Mountain Dreamer



Dziś niełatwa refleksja. Kilka lat temu pomieszkując u mamy, wskutek mojego wtedy kontrowersyjnego rozwodu, podjęłam decyzję, że cokolwiek dalej się wydarzy nie będę już udawać, że znajdę siebie prawdziwą, cokolwiek to znaczy. Nie rozumiałam nic. Bliscy mnie także nie rozumieli. O życiu prawdziwym i o sobie też niewiele wiedziałam, ponieważ nigdy nie byłam sama. Wszystko, co wtedy robiłam, robiłam niemal po omacku. Popełniłam ogromną ilość błędów i głupot  i chociaż wtedy byłam przekonana, że to straszne i godne potępienia, dziś powiem Wam, że to nic. Ani razu świat się nie skończył. Nadal był piękny.



To nie były jeszcze czasy wszechobecnego coachingu i fb z mnóstwem stron o samorozwoju czy filmików na youtube typu jak sprawić by Twoje życie było udane. Szukałam i błądziłam na własną rękę. Zwyczajnie życie mnie uczyło, często gorzko, jednak skutecznie. Czytałam, dla innych, dziwne książki, oglądałam trudne filmy. Oczywiście gdybym nie chciała zmiany, gdybym nie chciała przetrwać, pewnie nic by z tego nie wyszło. Trudno mi to wytłumaczyć. Chciałam pozbyć się wszelkich społecznych ograniczeń. Chciałam być sobą i jednocześnie straszliwie się tego bałam. Rozpaczliwie potrzebowałam wolności niemal od wszystkiego i jednocześnie potrzebowałam akceptacji. Jednak wcale nie byłam pewną siebie wojowniczką, precyzyjnie dążącą do celu, świadomą swojej wartości itd. Byłam przestraszona, egocentryczna, ciągle smutna i samotna. Wątpiłam w siebie notorycznie, nie wybaczałam, każdy błąd był porażką. Patrzyłam na innych i żałowałam...Tak. Był taki czas, że chciałam oddać wszystko byle tylko w końcu moje życie się ułożyło, ponieważ wciąż nie rozumiałam wszystkiego. Nie wiedziałam, że jest ogromna cena za tą wolność i że kompromis jest bardzo często niemożliwy. Opuszczasz ludzi, ludzie opuszczają Ciebie. Ty dalej idziesz swoją ścieżką. I tak jest dobrze. Buntowałam się bardzo długo, ale obiecałam sobie, że się nie poddam i że uparcie będę wierzyć w jasną stronę życia i innym o tym przypominać, choć często ich to drażni :)



Dziś na pewno wiem, że wszystko jest prawdziwe gdy jesteśmy sobą i takie jak być powinno. Dlatego powinniśmy o siebie walczyć, o swoją wrażliwość, o swój głos. I choć to trudno brzmi, nie poświęcać swojego szczęścia dla innych. Wiem też, że jeszcze jest wiele lekcji do odrobienia, proces trwa.



Często aby dodać sobie otuchy wyobrażałam sobie, że jestem labiryntem i że wejście do niego jest tuż obok wyjścia. Więc nawet jak się w nim pogubię i będę się bała, to nic, będę u siebie w najlepszym możliwym miejscu.

***

wtorek, 15 września 2015

DYLEMATY



Ostatnio w tym miejscu było mało słów ode mnie, choć nie znaczy to, że nie rozmyślałam czy nie chciałam pisać, jednak przy każdej próbie czułam jakąś barierę. Nie chciałam banału. Zawsze starałam się aby moje teksty nie brzmiały zarozumiale, nie chciałam umoralniać. Chciałam w prosty i szczery sposób mówić o sprawach dla mnie ważnych. Odważyć się i zabrać głos.




Może zbyt dużo sama czytam książek i artykułów, w których jest milion sposobów jak dobrze żyć i przez to mam odczucie, że wszystko zostało już powiedziane. Poza tym doszłam do momentu, w którym zaczęłam się zastanawiać nad granicą szczerości, czyli na ile sama potrafię odkryć siebie przed innymi. Póki co nie rozwiązałam tego dylematu, ale zaczęłam poszukiwać kompromisu :)



Zaczęło się dwa lata temu...Spokojnie i jakby po omacku, ale z wielkimi nadziejami i przede wszystkim z postanowieniem powrotu do swojej pasji i rozwijaniu jej, tak abym czuła radość i satysfakcję. Dziś mogę powiedzieć, że się udało. Wbrew burzom i kryzysom ja wciąż dziergam i to coraz więcej, nie wyobrażam sobie już bez tego życia. Powrót do korzeni okazał się wspaniałą terapią. Myślę, że często zapominamy, że korzenie to nie tylko inni w naszym życiu, ale także my sami.


Inspirację do wykonania wieszaków znalazłam na jednym z moich ulubionych blogów My Rose Valley

***

wtorek, 4 sierpnia 2015

MĄDROŚĆ







"Ludzie nie rodzą się z mądrością, ale ze zdolnością do myślenia, dzięki której mogą z czasem odnaleźć własną drogę do mądrości."
Napoleon Hill











***